18 lipca 2017

Rozdział 1


Oprzytomniał, gdy słońce chyliło się ku zachodowi. Głowa bolała go niemiłosiernie jak po mocnym uderzeniu. Potrzebował paru chwil, by zacząć znowu poprawnie odbierać bodźce z otoczenia. Leżał w krzakach, czując drapiące go gałęzie i kłujące igły, po prawej stronie widział za to miękki mech, na którym wylądowały jego nogi. Zamrugał szybko, by pozbyć się z pola widzenia mroczków. Napiął mięśnie, chcąc podnieść głowę, co poskutkowało paraliżującym bólem w karku, ramionach i szyi. Potem uczucie rozrywania rozniosło się na całą powierzchnię ciała aż do stóp. Zatrząsł się odruchowo i jęknął przeciągle wbrew swojej woli.
Po przeminięciu pierwszych fal bólu zaczerpnął dużo powietrza i zdołał podnieść się na łokciach. Wtedy dopiero ujrzał, co się z nim stało: cały brzuch miał we krwi, białą koszulę rozszarpaną jakby wielkimi pazurami, a nogę spuchniętą i poharataną zapewne przez gałęzie. Uniósł głowę, zaciskając powieki i zęby, by z gardła nie wydobył się żaden dźwięk, każdy odgłos mógł bowiem zwabić leśne zwierzęta i inne bestie. Nie miał pojęcia, co może czaić się w nieznanym mu otoczeniu i wolał się nie przekonywać. Powolutku wykonywanie ruchów stawało się coraz mniej wymagające, wydawałoby się, że najgorsze męki towarzyszące poruszaniu się już za nim, jednak przy każdym oddechu czuł palący ból w brzuchu.
Mimo kompletnej dezorientacji oraz nie do końca trzeźwego umysłu, musiał podjąć decyzję, co ze sobą począć: nie ruszać się stamtąd, poddając się pod dyktando swojego ciała i losu, krzyczeć o pomoc czy spróbować się podnieść i ruszyć przed siebie? Każda opcja była tak samo ryzykowna i niebezpieczna. Znajdował się w środku gęstego lasu, tak bujnego, że promienie słońca ledwo przebijały się przez korony drzew. Pozostanie biernym zapewne nie przyniosłoby żadnych efektów – nikt nie będzie szukał młodocianych chłopaków w krzakach z dala od jakichkolwiek ścieżek czy osad. Istniało też ryzyko, że nieświadomie straciłby przytomność. Krzyk mógłby zwabić wszelkie niebezpieczeństw od bandytów po potwory – ta opcja wydawała mu się najgorsza ze wszystkich możliwych, zdecydował się więc przemóc i wybrał ostatnią, czyli pójście dalej w głębię lasu. Być może w trakcie zrobi sobie jeszcze większą krzywdę i zada ból, a może padnie ze zmęczenia na twarz, ale nie będzie czuł się winny wobec samego siebie, bo przynajmniej spróbował się uratować. Zdawał sobie sprawę, jak niewielką miał szansę na napotkanie w dziczy jakiegokolwiek człowieka lub innego rozumnego stworzenia, a co dopiero takiego, które wyciągnęłoby pomocną dłoń. To nie tak proste. Nie ma nic za darmo, a on nie mógł dać nic od siebie, przynajmniej nie w takim stanie.
Niezgrabnie usiłował podnieść się wyżej, oddychając szybko i płytko. Ślizgał się na mokrym i miękkim podłożu, co nie ułatwiało mu zadania, a jedynie dostarczało dodatkowej frustracji. Zagryzał zęby, żeby nie krzyczeć, i miał wrażenie, że zaraz mu się pokruszą przez zbyt silny nacisk. Skupiał się na tym, by zminimalizować ruchy chorej nogi i poranionego brzucha. Trzema sprawnymi kończynami zaczął odpychać się w stronę najbliższego drzewa, żeby móc oprzeć się na czymś stabilnym przy wstawaniu, co uznał za połowę sukcesu. Uczepił się palcami wnęk w pniu drzewa tuż przy swojej głowie i starał się powoli i jak najmniej boleśnie stanąć na nogi. Brzuch rwał go niemiłosiernie, czuł jak stróżki gorącej posoki ciągle spływają i wsiąkają mu w spodnie. Rany rozerwały się na nowo.
Przy podciąganiu się na szorstkim pniu nie powstrzymał się od syku złości i bólu. W końcu jednak udało mu się całkiem stabilnie stanąć i utrzymać w tej pozycji, choć z lewej nogi miał niewielki pożytek. Splunął krwią, która napłynęła mu do ust i rozejrzał się wokół.
Las.
Urodziwy i gęsty, ale zapewne bardziej niebezpieczny, niż sobie wyobrażał. Być może przyjdzie mu w nim umrzeć, to bardzo prawdopodobne, ale nie chciał przed śmiercią mieć do siebie wyrzutów, że nie próbował, że pozostał bierny, że stchórzył.
Powłócząc nogą, powoli i ostrożnie przesuwał się od drzewa do drzewa. Kosztowało go to mnóstwo energii i wysiłku, ale przynajmniej parł na przód. Starał się nie myśleć o tym, co robi i że ledwie daje radę iść. To tylko potęgowało jego katusze.
Ściemniało się coraz bardziej. Gdy to zauważył, chciał wzmóc tempo, ale niesprawna noga i inne urazy mu na to nie pozwoliły. Opadał z sił, a jeżeli miał zdziałać cokolwiek, to jeszcze przed nocą. Po zachodzie słońca lasy nie stwarzają nawet pozorów bezpiecznych miejsc. Niewątpliwie zamarzłby ubrany jedynie w lekkie spodnie i koszulę, nawet gdyby udało mu się rozpalić ognisko. Mógł tylko liczyć na uśmiech losu równoznaczny z napotkaniem jakichś życzliwych stworzeń. Szedł w stronę, gdzie gąszcz wydawał się przerzedzać, ale ku jego rozpaczy, nigdzie nie dojrzał żadnych ścieżek ani jakichkolwiek śladów ludzi.
Promienie słońca już niemal nie przedostawały się do lasu. Powinno go to zmotywować do żwawszych ruchów, ale z każdym krokiem stawał się coraz słabszy, każdy oddech i kiwnięcie palcem wymagało więcej trudu niż poprzednim razem, coraz częściej musiał przystawać na chwilę odpoczynku. Do oczu napłynęły mu łzy bezradności, ale szybko przetarł je drżącą dłonią całą ubrudzoną, ulepioną zakrzepłą krwią i podrapaną przez kłujące krzewy.
W końcu lasem zawładnęła całkowita ciemność. Stracił czucie w nogach i padł najpierw na kolana, potem na twarz z wymalowanym na twarzy okropnym grymasem. Przez chwilę przed oczami miał tylko mrok, ale potem zobaczył coś małego, skrzącego się w oddali pośród drzew. Czy to jego wyobraźnia płatała mu figle, czy to może przysłowiowe światełko w tunelu, w stronę którego idzie się po śmierci? A może naprawdę było to światło pochodzące z samotnego domostwa?
Podniósł z ziemi głowę, co poskutkowało kolejną paskudną salwą bólu. Znowu wypluł nagromadzoną w ustach krew i wykorzystał resztki sił, by na całe gardło zawołać o pomoc. Od razu po tym stracił przytomność.


•••

Obiecuję, że to już ostatnia tak krótka część tego opowiadania. Wszystkie kolejne będą co najmniej dwa razy dłuższe. Co do częstotliwości dodawania nowych rozdziałów, nie chcę już niczego obiecywać, bo z doświadczenia wiem, że czego bym nie deklarowała w związku z tym, to i tak w końcu nie wychodziło.
Mam nadzieję, że się podobało. Pozdrawiam.

29 komentarzy:

  1. Podoba mi się :-)
    Bardzo ciekawie i fajnie opisałaś zmagania tej postaci... biedak nie jest z nim za dobrze, ale mam przeczucie, że to jeszcze nie jest jego koniec i pojawi się tu jeszcze nie raz i to pewnie jako jedna z ważniejszych postaci ;-)
    Spodobała mi się w nim wola przetrwania, za wszelką cenę, wiem, że szybko, ale już go lubię, mam nadzieję, że nie sprawisz, że zmienię zdanie ;-) poza tym, ta postać trochę przypomina mi mojego Adriana... I szczerze pisząc, jak czytałam ten rozdział, miałam dziwne wrażenie, jakbym czytała dawno zapomniane moje własne opowiadanie... ciekawe dlaczego... może ogólnie przez klimat, który jest podobny, a może mamy podobne style pisania... nie wiem... ;-)

    Ale generalnie według mnie rozdział świetny ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się podobało.
      Nie mogę obiecać, że nie zmienię Twojego zdania na temat naszego bohatera, bo każdy zapewne znajdzie powody, aby go lubić lub nie. Ale to chyba dobrze, bo całkiem złe albo całkiem dobre postaci nie należą do najciekawszych ;)

      Usuń
    2. Te negatywne postacie też czasem bardzo lubię ;-) albo takie, które przeżywają walkę wewnętrzną i raz są dobre, a raz złe ;-)
      Z resztą, lubienie postaci jest dość subiektywne, mi może się podobać jakaś postać i mogę ją bardzo lubić, a innemu czytelnikowi niekoniecznie ;-)

      Usuń
  2. Świetnie piszesz,bardzo podoba mi się to,że wszystko tak opisujesz :) Aż można się wczuć,w postać :)
    Czekam na dalszy ciąg :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się podoba ;) Dzięki za komentarz.

      Usuń
  3. Długo szukałam takiego opowiadania! High fantasy, przyjemny styl pisania, wspaniałe opisy i interesujący, wciągający prolog oraz pierwszy rozdział, które zachęcają i sprawiają, że w głowie głos krzyczy "Chcę więcej!"
    Oczywiście dodaje do obserwowanych, jednak jeśli byłaby możliwość informowania o nowych rozdziałach w komentarzu, to bardzo bym o to prosiła! ( https://ithyser.blogspot.com/ )
    Z góry dziękuję i życzę dużo weny! Czekam z niecierpliwością na dalsze części historii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za tak miłe słowa! Mam nadzieję, że nie zawiodę Cię kolejnymi rozdziałami, zwłaszcza że sama uznaję je za bardziej udane niż to, co pisałam wcześniej.
      Niedługo postaram się zajrzeć na Twojego bloga i będę zostawiać powiadomienia ;) Pozdrawiam.

      Usuń
  4. Rzeczywiście było krótko. Czuje niedosyt bo zaczęłam się wkręcać w ta część opowiadania. Ten mężczyzna raczej długo nie po żyje biorąc pod uwagę jego stan zdrowia. Ale cuda się zdarzają więc może spotkam tego nieznajomego w kolejnym rozdziale. Pozdrawiam, Lena.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam problemy z długością rozdziałów. Na papierze wychodzą albo bardzo krótkie, albo przesadnie długie i próbuję jakoś sprowadzić większość do podobnej długości, jednak w tym wypadku nie udało mi się i pozostał krótki.
      Losów mężczyzny nie będę zdradzać, bo to już bezdyskusyjnie spoiler ;)

      Usuń
  5. Masz bardzo ładny styl pisania i bogaty język. Opisujesz wszystko niesamowicie i bardzo przyjemnie sie czyta. :)
    Ciekawe, czy nasz poturbowany bohater przeżyje. Jesli ktoś go rzeczywiście usłyszał i przybędzie w porę z pomocą...
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli ktoś go usłyszał, to może mu pomóc albo wręcz przeciwnie ;]
      Dzięki za miłe słowa i komentarz. Pozdrawiam również.

      Usuń
  6. Ciekawe, wciągające, ale obietnica długich rozdziałów mnie załamała XD To dlatego, że lubię napięcie, lub krótkie rozdziały, ponieważ wtedy mogę się zastanowić, mogę pomyśleć, mogę bardziej zatęsknić i przeczytać na raz, ponieważ wiem, że nie umiem czytać długich postów, bo zwykle nie wystarcza mi czasu.
    Co do samej treści rozdziału czuję, że mi się podoba. Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział. Bohater, który został tu przedstawiony jest naprawdę ciekawy. Chcę się dowiedzieć, co będzie dalej, dlatego proszę o powiadomienie mnie o następnym rozdziale na gg - 42427982.

    Mam nadzieję, że uda mi się zostać tu do końca historii <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama również nie przepadam za długimi rozdziałami i zazwyczaj nie mam do nich cierpliwości, ale przy tym opowiadaniu, które ma mocno rozwiniętą fabułę, w rozdziałach takiej długości jak ten nie jestem w stanie pchnąć akcji do przodu. Kolejne mają 2000-2500 słów, więc myślę, że nie jest to długość makabryczna ;P.
      Mimo wszystko mam nadzieję, że zostaniesz przy tym blogu na dłużej. Pozdrawiam <3

      Usuń
    2. No ja też mam taką nadzieję :3
      Ogólnie nie byłam w stanie znaleźć żadnego dobrego opowiadania fantasy, więc cieszę się, że napisałaś u mnie komentarz przez, co poznałam twoją stronę <3 Dlatego postaram się wytrwać ^^

      Usuń
    3. Cieszę się, że zaliczasz moje opowiadanie do "dobrego fantasy". To pewne wyróżnienie :D Fantasy na blogach i wattpadach jest dużo, ale większość ogranicza się do romansów, czegoś typu Zmierzch czy fanfiction, czyli nie moje klimaty. Mimo to nie powiedziałabym, że jest tu ubogo, trzeba tylko poszukać ;)

      Usuń
  7. Bardzo bardzo bardzo bardzo ładnie <333333
    Nie wiem czemu ale od dziecka uwielbiam opisy (o wiele bardziej niż dialogi) piszesz bardzo ładnie i przyjemnie się to czyta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zawsze przepadałam za opisami, a zwłaszcza za ich pisaniem ;) Dzięki za komentarz.

      Usuń
  8. Hej, wpadłam i ja. :)
    Prolog i rozdział I przeczytałam szybko, ponieważ są króciutkie. Na razie to sam wstęp, dlatego ciekawa jestem, jak dalej potoczy się akcja.
    Co do rozdziału: czuję w kościach, że ktoś go znajdzie. Pytanie brzmi: kto i co z nim zrobi?

    W międzyczasie zapraszam do siebie na www.melodie-duszy.blogspot.com

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że zajrzałaś. Dzięki za komentarz ;)
      Widzę, że na Twoim blogu głównie pojawia się fanfiction, ale zrobię podejście.

      Usuń
  9. No to kilka słów ode mnie ; )
    Nie potrafię jeszcze jednoznacznie ocenić historii, gdyż to dopiero początek i chociaż wydarzenia pewnie były bardzo ważne, to pewnie ich znaczenie wyjdzie później. Ciekawa wydaje się historia bohatera, który okazuje się tak bardzo ważny, że z jednej strony chce go zabić ktoś mega ważny, a z drugiej ratuje go jeszcze ktoś inny. Jednak tak samo chciałabym wiedzieć więcej o jego oprawcach, bo przecież coś musi nimi kierować.
    Przyznaję się, że nie jestem znawcą gatunku. Zawsze ciekawiły mnie takie wątki nadprzyrodzone, ale już czary, elfy i inne to coś, w czym nigdy nie siedziałam. Dlatego pod tym względem nie mogę nic napisać.
    Tak czy inaczej wpadłam i przeczytałam, historia ma potencjał i trzymam kciuki, żeby wyszła super ; )
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zainteresowanie naszym młodym bohaterem bezpodstawne zdecydowanie nie jest, ale dlaczego, to okaże się znacznie później. Oprawców również w swoim czasie lepiej przedstawię.
      Postaram się nie zepsuć tej historii ;) Dzięki za komentarz i również pozdrawiam.

      Usuń
  10. No, wreszcie jestem!
    Widocznie zapomniałaś wysłać mi powiadomienia, że do tej pory mnie tu nie było.
    I jak zdobyłaś aż tylu czytelników? 0.0 Tak szybko?
    Światełko w tunelu, w stronę którego idzie się po śmierci? Ciekawe, ciekawe, aczkolwiek ja bym śmierci na miejscu bohatera nie nazywała czymś pozytywnym. Przypuszczam, że to światło należy do jednego z domów, ale w środku lasu? 0.0
    Spodobał mi się ten fragment (i rozbroił mnie nieco): ,,i wybrał ostatnią, czyli pójście dalej w głębię lasu. Być może w trakcie zrobi sobie jeszcze większą krzywdę i zada ból, a może padnie ze zmęczenia na twarz, ale nie będzie czuł się winny wobec samego siebie, bo przynajmniej spróbował się uratować.” Tak, a jak już umrze, to naprawdę nie będzie miał wyrzutów sumienia.
    Sądzę, że to byłoby bez różnicy, gdyby wtedy w lesie wołał już na początku. Zwierzęta wyczułyby krew, zatem możliwe, że przybiegłyby tak czy owak. Bandyci wątpię, by byli zainteresowani kimś takim jak on, aczkolwiek mogliby sprawdzić, z kim mają do czynienia.
    Czytam dalej. (•:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No... czy tam ,,powiadomienie”. (:

      Usuń
    2. Albo jestem ślepa, albo nie ma u Ciebie zakładki na spam, a nie chciałam Ci śmiecić powiadomieniami pod rozdziałami. A jak już o spamie i chamskim spamie, to właśnie temu drugiemu zawdzięczam moich kochanych czytelników – na początku po prostu zostawiałam reklamy gdzie popadnie.
      Dzięki za komentarz :D

      Usuń
    3. Masz rację, nie ma, ale za to na moim profilu jest opcja ,,wiadomość e-mail”. Wystarczy zatem, że napiszesz mi w mailu, że dodałaś nowy rozdział.
      No cóż, ja jednak taka chamska nie byłam.

      Usuń
    4. Ciężkie czasy, skoro bycie chamskim coś daje XD

      Usuń
  11. Facet łatwo się nie poddaje, punkt dla niego. Pewnie ciężko będzie przeżyć z ranami, jakie odniósł, ale mam nadzieję, że da radę.
    Świetne opisy, naprawdę dobrze się to wszystko czytało. Podoba mi się twój styl :)
    Krótko, bo krótko, ale jego zmagania zostały dobrze oddane. Teraz tylko niech ktoś mu pomoże i doprowadzi go do porządku.
    To ja już zabieram się za kolejny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co, naszego bohatera za determinację trzeba pochwalić. To zdecydowanie moja ulubiona cecha tej postaci.
      Dzięki za miłe słowa ;)

      Usuń
  12. Bardzo mi się podoba sposób w jaki opisane są zmagania bohatera. Ciekawa jest jak dalej potoczą się jego losy :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics.