18 lipca 2017

Rozdział 1


Oprzytomniał, gdy słońce chyliło się ku zachodowi. Głowa bolała go niemiłosiernie jak po mocnym uderzeniu. Potrzebował paru chwil, by zacząć znowu poprawnie odbierać bodźce z otoczenia. Leżał w krzakach, czując drapiące go gałęzie i kłujące igły, po prawej stronie widział za to miękki mech, na którym wylądowały jego nogi. Zamrugał szybko, by pozbyć się z pola widzenia mroczków. Napiął mięśnie, chcąc podnieść głowę, co poskutkowało paraliżującym bólem w karku, ramionach i szyi. Potem uczucie rozrywania rozniosło się na całą powierzchnię ciała aż do stóp. Zatrząsł się odruchowo i jęknął przeciągle wbrew swojej woli.

8 lipca 2017

Prolog


Korytarze wypełniły się szczękiem stali i tupaniem ciężkich butów króla oraz jego straży. Wokół panował półmrok, jedynym źródłem światła były niewielkie pochodnie przy każdych celi i drzwiach, jednak i one nie zapobiegały surowemu klimatowi tego miejsca. Im niżej schodzili w podziemia, tym bardziej odczuwalny stawał się przenikliwy chłód, aż trudno uwierzyć, że niektórzy przeżyli w celach miesiące albo nawet lata. Gołe kamienie, z których zbudowano całe lochy, nie miały dostarczać ciepła, a przebywający w nich przestępcy musieli przyzwyczaić się do zimna. Znajdowali się tam również i tacy próbujący ucieczki, ale ich plany zawsze kończyły się fiaskiem. Każdy, kto podejmował próby, poznawał wkrótce smak najrozmaitszych tortur. Nauczeni przez przykre doświadczenia chowali się po kątach, gdy król Kenneth Roydon przechodził korytarzami otoczony wiecznie gniewnymi i srogimi na twarzy strażnikami o imponujących gabarytach. Widok każdego uzbrojonego mężczyzny przyprawiał o dreszcze i niewypowiedziany strach. Tym razem jednak żaden z nich nie musiał się lękać – królowi zależało na zobaczeniu tylko jednej osoby przebywającej w lochach. O uwięzieniu chłopaka on i przebywająca na zamku w Wenrille królowa Watermont, Rafarta, dowiedzieli się kilka godzin temu.
Nomida zaczarowane-szablony